Menu

Wyszukiwanie

Osobowość Roku 2001 .

 

Taki ksiądz to skarb Na cmentarzu żydowskim, który z grupą parafian ocalił od zapomnienia, umieścił inskrypcję: "Starszym braciom w wierze". Dba o greckokatolickie kapliczki, do wykonania polichromii w jednym z kościołów zatrudnił Muzułmanina. Przez lata zapraszał do swojej parafii dzieci z Ukrainy, nie patrząc ani na ich narodowość, ani na wyznanie. Ksiądz pojednania, prawdziwy człowiek renesansu. Wydaje własny tygodnik, jest nieoficjalnym konsultantem serialu "Plebania". Ksiądz STANISŁAW BARTMIŃSKI, proboszcz parafii pw św. Marcina w Krasiczynie. Osobowość Roku 2001. Wiele razy wyróżniany był za działalność społeczną, ratowanie zabytków, za prace na rzecz polsko-ukraińskiego pojednania. Skromny, zapracowany, serdeczny. Opowiadając o tym, co robi, nigdy nie mówi "ja", zawsze "my". Gdy odbierał statuetkę dziękował za to, że dostrzeżono tak małą miejscowość jak Krasiczyn. Lubiany przez parafian, znany z poczucia humoru, wszędzie go pełno. Bardziej niż to, że o ich parafii usłyszał cały region, cieszy parafian to, że ksiądz "załatwił" nowe ławki do kościoła (ma tych kościołów pięć - parafialny i cztery filialne, wszystkie zadbane, te zabytkowe odnowione), że pozwala dzieciom korzystać z kserokopiarki. O takich ludziach trudno jest pisać - robią zbyt wiele, aby zmieścić to w reportażu, są za skromni, aby wszystkim się pochwalić. Ksiądz robi gazetę Skromna plebania, w jednym z pokojów "mini-drukarnia". Tu powstają "Wieści Krasiczyńskie". Jedyna wydawane w Krasiczynie gazeta. Powstała 14 lat temu, na fali tworzenie niezależnych gazetek. Choć większość jej redaktorów wykruszyła się i ksiądz Bartmiński robi ją teraz zupełnie sam, przetrwała. Co tydzień nowy numer trafia pod kilkaset krasiczyńskich dachów. Co tydzień mieszkańcy Krasiczyna mają 32 strony najświeższych informacji, nie tylko z życia Kościoła i parafii. Mogą poczytać o tym co się dzieje na świecie, w Polsce, w regionie, w ich miejscowości, przejrzeć komunikaty gminne. Wszystko sam pisze i redaguje ksiądz Bartmiński. Potem powiela. Cena gazety to tylko koszty druku. Tu powstają też książki, opracowania historii parafii. Ksiądz Bartmiński, choć rodowity przemyślanin, o Krasiczynie wie niemal wszystko. Z pasją opowiada o historii zamku, o pobliskich bunkrach. Ksiądz zaprasza ukraińskie dzieci Przez znajdujący się w parafii krasiczyński dom rekolekcyjny przewinęło się dziesiątki tysięcy ludzi. Przyjeżdżały tu m.in. dzieci z Katowic, potem ksiądz Bartmiński, jako jeden z pierwszych w Polsce, pomyślał o zaproszeniu dzieci z Ukrainy, też o maluchach z okolic Czarnobyla. Kolonie organizował przez lata. Nie patrzył, czy dziecko ma polskie korzenie, czy nie, czy jest katolickie, greckokatolickie, czy prawosławne. Nigdy nie odczuł, aby istniały między nimi jakiekolwiek bariery. - Dla dzieci katolickich odprawiałem mszę, dzieci obrządku greckokatolickiego i prawosławnego jeździły do pobliskich cerkwi - opowiada. - Między dziećmi nie ma żadnych uprzedzeń. One powstają zupełnie gdzie indziej. Nie wychodzą od zwyczajnych ludzi, którzy zawsze ze sobą chętnie współpracują. Gdy przyjeżdżały dzieci, zawsze uważał za najważniejsze, aby miały udane wakacje. Zamiast organizować nudne w letnie wakacje lekcje polskiego, organizował im, wspólne z miejscowymi dziećmi, dyskoteki. - Po kilku dyskotekach dzieci ukraińskie mówiły świetnie po polsku, a polskie po ukraińsku - śmieje się. Zapewnia, że niechęć i podziały to mit. - Nigdy nic takiego nie zaobserwowałem. Świetnie współpracuje mi się i z grekokatolikami, i z prawosławnymi - mówi. Tak naprawdę nie zwraca na to większej uwagi. Nie ma dla niego nic dziwnego w tym, że polichromię w jednym z kościołów wykonuje Muzułmanin - To doskonały artysta - mówi. Ksiądz ratuje żydowski cmentarz Przestał organizować kolonie, gdy dzieci z Ukrainy zaczęło zapraszać mnóstwo innych instytucji. - Lubi ksiądz być pionierem? - Nie o to chodzi - śmieje się. On lubi robić to, czego często inni nie chcą się podjąć. Chce pokazać, że można. A potem, kiedy jego pomoc nie jest już potrzebna, zazwyczaj niezauważenie, wycofuje się. Nigdy specjalnie nie zabiega o pomoc. Udowadnia, że do zrobienie wielu rzeczy nie potrzeba wielkich pieniędzy. Wystarczą chęci. Tak było ze starym, przedwojennym cmentarzem żydowskim w Krasiczynie. Zarośnięty, niemal niewidoczny, krańcowo zaniedbany. Ksiądz Bartmiński postanowił z grupą parafian odnowić cmentarz. Sami wykarczowali chaszcze, poustawiali powywracane macewy, ogrodzili cmentarz żerdziami, postawili pamiątkową tablice. Na niej, w trzech językach - polskim, angielskim i hebrajskim napis: "Starszym braciom w wierze, Parafia w Krasiczynie". Na cmentarzu płoną znicze, ludzie przynoszą kamienie. W tradycji żydowskiej to kamienie zamiast kwiatów kładzie się na grobie. Nigdy nie było tu żadnych profanacji. Nikt nie mówił ludziom o tych świecach, kamieniach. Przynoszą sami. Nie pozwalają dzieciom śmiecić na cmentarzu, nieraz sami sprzątają liście. Ksiądz odnawia dla ludzi Rodowity przemyślanin, proboszczem w Krasiczynie został w 1970 roku. Kościół parafialny jest pięknie odnowiony, zadbany. Zaraz po wojnie była w nim stajnia... To tu ochrzczony był kardynał Adam Sapieha. Obecny wygląd kościoła to zasługa proboszcza. Pozostałe, bo ksiądz Bartmiński ma w swojej parafii 5 kościołów, też są zadbane. Skwapliwie je odnawia. - Kościół jest dla wiernych - podkreśla. - Nie dla konserwatora - chciałby pewnie dodać. Bo ksiądz Bartmiński to buntownik, nie lubi biurokracji, czekania na zezwolenie, potwierdzenia, gdy zabytki, a przede wszystkim ludzie czekają. Odnawia nie tylko kościoły, nie tylko cmentarze. Pomyślał nawet o małej, zrujnowanej niegdyś greckokatolickiej kapliczce. Dziś, pięknie odnowiona, wita przyjeżdżających do Krasiczyna. Ksiądz współtworzy serial Trudno uwierzyć, że księdzu Bartmińskiemu starcza jeszcze na coś czasu - tymczasem nasza Osobowość Roku znajduje jeszcze siły, aby być konsultantem w popularnym serialu "Plebania". Od wielu lat utrzymuje kontakty z matką obecnego scenarzysty filmu. Gdy grupa twórców szukała tematu na nakręcenie serialu, który pokazywałby ciepło, ale obiektywnie, bez uciekania od trudnych tematów, życie Kościoła, polecono księdza Bartmińskiego. Spodobał mu się pomysł, postanowił zaangażować się w przedsięwzięcie. Tak naprawdę pierwowzorem serialowej plebani jest właśnie plebania w Krasiczynie. To tu twórcy serialu, a później aktorzy, spędzali tygodnie obserwując, jak wygląda codzienność na plebani. - Tak dokładnie nie da się tego odwzorować - śmieje się ksiądz Barmiński. - Aż tyle się tu cięgle nie dzieje. Ale po cichu przyznaje, że wiele postaci ma trochę z jego parafian. Instruował głównego aktora, jak odprawiać liturgię, woził go po okolicznych odpustach. Dlatego na początku serialu wielu widzów zadawało sobie pytanie, czy to czasem nie jest prawdziwy ksiądz. Często spotyka się z twórcami serialu. Są i spory, ostre dyskusje. Nie wszystkie pomysły podobają się księdzu Bratmińskiego. Parafianie czasem dopytują, jak dalej się potoczą losy bohaterów, sugerują rozwiązanie niektórych problemów. Ksiądz Bartmiński musi wrócić do swoich zajęć. Następnego dnia po naszej rozmowie jedzie na plan "Plebani", ktoś z parafian chce się z nim spotykać, dzieci przychodzą kserować szkolne materiały. Z góry na Krasiczyn patrzy żydowski cmentarz, wyjeżdżając mijamy kapliczkę. Wszędzie widać rękę Człowieka Roku 2001. AGNIESZKA SKARBOWSKA Super Nowości z dnia: 12_04_2002

 

 

Osobowość roku 2001 - ks. Bartmiński Stanisław

Osobowość roku 2001 - plik 36 kB do pobrania (*.doc)

Powrót

Msze Święte

Niedziele i Uroczystości


KRASICZYN

godz. 8.00, 11.00, 17.00

KORYTNIKI

godz. 9.30

MIELNÓW

godz. 9.30

CHOŁOWICE

godz. 8.30

 

Dni powszednie


KRASICZYN

godz. 17.30

KORYTNIKI

piątek godz. 17.00

MIELNÓW

piatek godz. 16.00

CHOŁOWICE

piątek godz. 16.00

Kancelaria Parafialna

Kancelaria czynna codziennie w godzinach: 18.00 - 18.30


W sprawach związanych z pogrzebem - w każdej chwili.

Święta

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń:
1940371